Już za parę dni premiera książki Ani Janowskiej „Monsun przychodzi dwa razy. Śladem pieprzu przez Keralę, Zanzibar i Oman” (wyd. Muza).

Kiedy nowo poznani ludzie pytają nas, co robimy, a my odpowiadamy – piszemy o jedzeniu, pada kolejne pytanie: co konkretnie piszecie? Przepisy? Książki kucharskie? Bo cóż innego można „pisać o jedzeniu”?

A przecież jedzenie jest tematem ważnym i ciekawym. Można o nim rozmawiać, można i pisać. Jest co najmniej równie interesujące jak piłka nożna, przycinanie drzewek owocowych czy fizyka kwantowa. Dla nas o wiele bardziej interesujące.

Jedzenie jest pretekstem do opowieści o kulturze i historii. Malarze malują jedzenie, pisarze je opisują. Z wieloma polskimi szefami kuchni można przegadać całe noce wyłącznie o jedzeniu – i nie powiedzieć ani słowa o przepisach kulinarnych.

Za parę dni na rynku ukaże się wspaniała książka Ani Janowskiej, zaprzyjaźnionej z MLASKIEM dziennikarki, podróżniczki i fotografki. Najwyraźniej Ania też uważa, że o jedzeniu warto rozmawiać. Bo jej książka jest o pieprzu.

O pieprzu można pisać tak:

Pieprz (Piper L.) – rodzaj roślin z rodziny pieprzowatych (Piperaceae). Należą do niego liczne gatunki (według niektórych klasyfikacji ponad 700) występujące na obszarach o klimacie równikowym i zwrotnikowym. Największe znaczenie użytkowe ma pieprz czarny, z nasion którego wytwarzana jest popularna przyprawa. Jest on gatunkiem typowym. (wikipedia.org)

 Ale można i tak:

Po raz pierwszy zobaczyłam go przypadkiem. Oplatał zielonym uściskiem pień drzewa, wijąc się niczym wąż. Zielone liście w kształcie serc skrywały długie na palec grona pieprzu. Aż podskoczyłam z wrażenia – zupełnie się go tu nie spodziewałam. Byłam na wybrzeżu, wśród kanałów, rzek i jezior tworzących rozlewiska Kerali. Tam, gdzie pieprz rośnie, w głąb lądu, w góry na granicy z Tamilnadu, miałam jechać później. Jednak tak to już jest, że życie spotkania planuje za nas i lubi przewrotne niespodzianki. I tym sposobem moja wyprawa po pieprz zaczęła się wcześniej, niż planowałam, a spotkany przypadkiem krzak wzbudził we mnie niesłychany entuzjazm.

Tak jest ładniej. Tak pisze Ania Janowska.

Ania wyruszyła w podróż śladem pieprzu. Do Omanu, na Zanzibar i do Kerali w Indiach. W Kerali wybrała się na plażę, do której po odkryciu drogi morskiej z Europy do Indii dopłynął Vasco da Gama. W Omanie odwiedziła wybrzeże, skąd pochodzili najlepsi żeglarze i najszybsze łodzie dau o skośnych żaglach. Natrafiła na szlak kadzidła – żywicy przez wieki równie pożądanej co pieprz. Monsuny nie pozwoliły jej ruszyć przez pustynię i popchnęły na południe, ku wybrzeżom Afryki, na pachnący goździkami Zanzibar…

Więcej nie powiemy, poczytajcie. Dla kilkorga z was będziemy mieli też świeżutkie egzemplarze w prezencie – sprawdzajcie na FB!

„Monsun przychodzi dwa razy. Podróż szlakiem pieprzu przez Keralę, Oman i Zanzibar”, Anna Janowska, Wyd. Muza. W księgarniach od 9 listopada.

fot. Anna Janowska