Szok i niedowierzanie! Mężczyzna (l. 35) w Opasłym Tomie! Czy właściciele pomyśleli o konsekwencjach?! – gdyby Mlask był „Faktem” albo „Superakiem”, taki właśnie byłby początek tej informacji.

Opasłym od początku rządziły kobiety. Z tym większą uwagą będziemy obserwować Wita Szychowskiego, autora wiosennego menu i pierwszego mężczyznę za sterami tej zacnej miejscówki.

Flavia Borawska, zgodnie z umową, skończyła swoją rezydencję z końcem marca. Jeśli polubiliście jej kuchnię i tęsknicie za nią, wpadajcie do Shoku, będzie tam do połowy sierpnia. Pałeczkę visiting chefa zamierzał przejąć po niej Anglik, Drew Snaith. Miał wolne pół roku, czekał na otwarcie własnej restauracji, zatem umówił się z właścicielami Opasłego na trzymiesięczną rezydencję. Inwestorzy pośpieszyli się jednak, Snaith musiał zająć się własnymi sprawami w Anglii – w rezultacie z pracy przy Foksal 17 nic nie wyszło.

Pod wspomnianym adresem pojawił się za to Wit Szychowski. Nie ma kulinarnego wykształcenia, jest samoukiem. Wcale nie planował, że będzie kucharzem; dla chłopaka z Ursynowa fajniejsza była jazda na deskorolce, hip-hop i graffiti. Poważne plany związane z uprawianiem skateboardingu przekreśliła równie poważna kontuzja. Zaczął dorabiać na zmywaku w knajpie, przewinął się przez wiele różnych miejsc, brał udział w projektach kulinarnych, stale się uczył. Zrobiło się o nim głośno za sprawą programu Top Chef, w którym wystąpił, a także dzięki pracy w cenionej warszawskiej Soul Kitchen Bistro.

W Opasłym Tomie będzie pracował na identycznej zasadzie, co Flavia – na trzymiesięcznej rezydencji. Lubi polską kuchnię i najwyraźniej jest to uczucie odwzajemnione. Spod jego ręki wychodzą dania lekkie i finezyjne, smaki są fajnie zestawione, czyste. Cieszy też umiejętne użycie polskich produktów od małych producentów, a mnie w szczególności to, że dla Wita warzywa i zielenina są równie istotne, co mięso czy ryby.

Jedząc w Opasłym wybierałam dania z karty i podjadałam innym z talerzy, więc spróbowałam kilku dań. Ale tak naprawdę najlepiej jest zamówić pięcio- (125 zł) lub siedmiodaniowe (169 zł) menu degustacyjne – jeśli z dobranym do dań winem, cena wzrasta o 98 zł przy pięciu kieliszkach lub o 134 przy siedmiu.

Wiosenne menu Wita Szychowskiego zaczyna się od konfitowanego selera z kwaśną śmietaną (z gospodarstwa Żeby Kózka), szczypiorkiem i pudrem z cebuli, potem dostaniecie consommé z młodej kapusty z pierożkami nadzianymi dorszem, kapustą i koperkiem, następnie pierogi faszerowane twarogiem i pokrzywą z nasionami konopi i konopnym olejem. W następnej kolejności na stół wjedzie sum od Moniki i Huberta Zegarskich – bardzo ciekawie zestawiony z kiełbasą z mangalicy, białą fasolą i szpinakiem; głównym daniem mięsnym jest wołowy polik z boćwiną i pampuchem na maśle oraz piklowaną czerwoną cebulą. Na zakończenie pojawi się ser koryciński z kminkiem, pieczonym kalafiorem (ucierane siemię lniane fantastycznie wyciąga smak tego dość nudnego warzywa) i marynowanymi rzodkiewkami. No i będzie też deser, na który radzę zostawić sobie miejsce, bo jest absolutnie nadzwyczajny: to ogórek z agrestem, miodem i pistacjami oraz jogurtem naturalnym. Niezwykłe połączenie, bez nadmiernej słodyczy, świeże i lekkie – pycha!

Menu Wita Szychowskiego możecie sprawdzać do 30 czerwca. Potem karta się zmieni. Lato, a konkretnie dwa miesiące, lipiec i sierpień, będzie już należało do kolejnego rezydenta – Roberta Lacha. Szef kuchni w Arkadach Kubickiego w swojej codziennej pracy skupia się na organizowaniu wielkich przyjęć. – Brakuje mu pracy w kameralnym miejscu, dopieszczania gości, takiej roboty biżuteryjno-jubilerskiej – mówi Agnieszka Kręglicka. Na czas wakacji, kiedy Arkady odpoczywają od imprez, Lach przeniesie się zatem do Opasłego Tomu.

fot. Kręgliccy Restauracje i Catering