Narkotyki, alkohol, dziewczyny, adrenalina, długi, tarapaty – to wszystko składa się na stereotypowy obraz kucharza przedstawiany w kinie i telewizji. Nie inaczej jest w przypadku nowego amerykańskiego serialu „Feed the Beast”.

Główny bohater, Dion, to niepokorny szef kuchni, który wychodzi z więzienia i od razu wpada w nowe-stare kłopoty. Jego najlepszy przyjaciel Tommy to Master Sommelier w depresji. Razem mają otworzyć restaurację na Bronksie – marzenie sprzed lat. Kuchnia: grecka z akcentami osmańskimi. Raczej klimat bistro, choć w serialu prezentowana jako najbardziej wyszukana na świecie.

Na stronie stacji AMC jest nawet zestaw przepisów z Thirio (to po grecku bestia), serialowej restauracji. Ktoś się skusi na przepiórkę z pieczonymi winogronami i sałatką z zielonej pszenicy albo na przegrzebki ze skordalią i fenkułem? Brzmi nawet nieźle. Powiedzmy, że Thirio byłoby przyjazną knajpą, gdyby nie czyhające na szefa bezwzględne zbiry, czyli polska mafia.

Kto się chichrał albo ziewał z nudów na filmach „Szef” czy „Ugotowany”, niech zostanie przy „Chef’s Table” na Netflixie. A kto na realistyczny sposób opowiadania o życiu w kuchni patrzy z przymrużeniem oka, a lubi za to wątki kryminalne – śmiało może oglądać na odmóżdżenie. Gdyby nie sceny z wciąganiem koksu i wyrywaniem zębów dłużnikom, byłoby z tego kino familijne. A może lepiej włączyć „Bone in the Throat” na podstawie książki Bourdaina?

fot. AMC