Mamy dobrą kawę. Warszawa nie ma się czego wstydzić. Od paru lat przepływa przez nią strumień dripów, chemexów i aeropressów. Nie trzeba już jechać na drugi koniec miasta, żeby napić się fajnego przelewu – w każdej dzielnicy pączkują coraz to nowsze kawiarnie. Ich szlakiem ruszyli dwaj zajawkowicze: Krzysztof Rzyman, właściciel kawiarni Stor i współpracujący z miejscem Alex Bielicki. Przetestowali, sfotografowali, opisali te najciekawsze. I wydali przewodnik „Varsavia Coffe Spots”.

 

Skąd się wziął pomysł na kawowy przewodnik po stolicy?

KR: Stąd, że nikt jeszcze takiej książki nie zrobił. Ani o Warszawie, ani o Polsce. A dobrze się dzieje w kawowym świecie. Uznaliśmy, że trzeba to pokazać.

Jak to możliwe, że nikt wcześniej na to nie wpadł?

KR: Może dlatego, że te kawiarnie istnieją sobie trochę oddzielnie i nie ma zbyt wielu okazji do współpracy. Wiedzą o nich pasjonaci, sąsiedzi, foodies. Dlaczego więc nie pokazać szerszej publiczoności, że Warszawa to nie tylko sieciówki, że istnieje świat alternatywnej kawy? To przecież fajny pomysł na poznawanie miasta i ludzi. W przewodniku poza kawowymi są też wątki kulinarne. Marta Dymek, Areta Szpura, Małgosia Minta i Magda Jagnicka podzieliły się adresami swoich ulubionych knajp.

AB: Chcieliśmy w ten sposób opowiedzieć o naszej Warszawie. A że mamy doświadczenie nie tylko kawowe, łatwiej nam to przyszło. Krzysiek jest dziennikarzem, ja redaktorem. Zajmuję się social mediami w Storze. Piszę, fotografuję – zrobiłem wszystkie zdjęcia do przewodnika. Wiedzieliśmy, jak się za to zabrać.

Jakie miejsca wybraliście?

KR: Wszystkie ciekawe kawiarnie, które skupiają się na kawach przelewowych. Znaliśmy historię większości miejsc, więc to nie był trudny wybór. Nikt nie płacił nam, żeby znaleźć się w środku, więc jest pewność, że przewodnik nie jest reklamową ściemą. To pozytywna selekcja. Kawiarnie dostarczyły nam tylko informacji o cenach i palarniach, z którymi współpracują.

I w tych kawiarniach można kupić „Varsavia Coffe Spots”?

AB: Tam, w małych księgarniach, nie tylko warszawskich i online na stormingthecity.com. Będzie też zagranicą w palarniach, z którymi współpracujemy. Nakład, jak na takie niszowe wydawnictwo, jest spory, bo wydrukowaliśmy pięć tysięcy książek.

Ambitnie.

KR: Ambitnie, ale nie bezmyślnie. Przewodnik jest dwujęzyczny, bo chcemy, by o kawowej rewolucji w mieście dowiedzieli się także obcokrajowcy, którzy je odwiedzają. Nie jest wcale łatwo znaleźć informacje o tych miejscach po angielsku. Wyszliśmy naprzeciw turystom, którzy szukają nowoczesnej Warszawy. Kiedy odpalasz TripAdvisora albo Zomato, wyskakują ci przede wszystkim sieciówki, a nie każdy ich szuka. Niedawno na branżowej stronie European Coffee Trip pojawił się artykuł o kilku kawowych miejscach, ale to tyle.

AB: Do Storu trafia dużo zagranicznych turystów, którzy pytają gdzie jeszcze można się napić dobrej kawy. Teraz w „Varsavia Coffe Spots” znajdą wszystkie odpowiedzi.

Jest mapka wydana z inicjatywy kawiarni Czytelnia.

KR: Mamy ją w Storze. Jest super, ale nie ma na niej wszystkich miejsc. Poza tym przewodnik ma inny charakter, opowiada o miejscach i ludziach, którzy je stworzyli, którzy parzą w nich kawę. Dzięki lekkim krótkim opisom można poczuć klimat każdej z tych kawiarni.

To trochę opowieść o tym, jak się zmieniała warszawska scena kawowa.

KR: Moja kawiarnia otworzyła się stosunkowo późno, miałem więc wcześniej szansę obserować jak ta scena się rodzi. A później patrzyłem jak powstają kolejne kawiarnie, już po Storze. To ciekawa perspektywa i na pewno pomogła przy tworzeniu tego przewodnika. Nadal największe skupisko kawowych miejsc jest w Śródmieściu, wciąż niewiele otwiera się w dalszych dzielnicach. Może teraz czas, żeby tam zrobiło się gęściej. Mam nadzieję, że zrodzi się zapotrzebowanie na takie osiedlowe dobre kawiarnie. Na pewno rozwija się to dużo wolniej niż można się spodziewać, ale też pamiętajmy, że nie jesteśmy Nowym Jorkiem czy San Francisco.

No, Brooklynu na Powiślu nie zrobisz.

KR: Byłoby fajnie. Ale tak serio, to myślę, że ten nasz boom na trzeciofalową kawę zbiegł się z drugim etapem rozwoju sieciówek. Bo to w ogóle one zapoczątkowały życie kawiarniane w Polsce, potem pojawiły się te wszystkie alternatywy i znowu wiatru w skrzydła dostał Starbucks, Green Caffe Nero czy Costa. To na pewno trochę hamuje te małe miejsca. I poziom świadomości Polaków wciąż jest dość niski, nie myślą o tym, jaką kawę piją. Chociaż jest już lepiej. Myślę, że fajne lata są jeszcze przed nami.

AB: Mamy nadzieję, że ten przewodnik też coś w tej świadomości zmieni. Nie zakładaliśmy, że to insiderskie wydawnictwo. Zrobiliśmy go dla wszystkich, którzy są ciekawi, a nie wiedzą, że są inne miejsca poza sieciówkami. Na naszej mapie jest 26 kawiarni, sześć miejscowych palarni kawy.

KR: To zresztą jest urok tych małych kawiarni – że każda współpracuje z jakąś lokalną palarnią. Można chodzić od miejsca do miejsca i próbować różnych kaw. Nie dostaniesz wszędzie tego samego. Widać też, że jest przyszłość przed kawiarniami, które mają własne palarnie, albo palarniami, które prowadzą kawiarnie. Świetnym przykładem jest Czarna Fala w Forcie Mokotów. Słyszymy już, że nasi przyjaciele z innych kawiarni też się przymierzają do palenia ziaren.

I co, wszyscy ci przyjaciele pojawią się w pop-upie z okazji premiery „Varsavia Coffe Spots”.

AB: Przyjaciele i miłośnicy kawy. Otwieramy Projekt: Roślina tuż obok, przy Tamce 37. Na dziesięć dni robimy tam miejską dżunglę, ustawiamy mnóstwo doniczek. Kwiaty będzie można kupić, albo sobie po prostu wśród nich posiedzieć, napić się cold brew w wersji kawowej i ziołowej.

KR: Będą też dwa cuppingi, warsztaty i spotkania kawowe, warsztaty roślinne.

A potem co, ruszycie dalej w Polskę?

AB: Trochę tej Polski wpletliśmy już w ten przewodnik. Blogerka Irena Krajnik-Hirsz zdradziła nam swoje ulubione kawiarnie w Trójmieście, Krakowie i Łodzi. Sami ostatnio odkryliśmy kawową Bydgosz, gdzie jest Po Co, Strefa i nasz faworyt – Landschaft.

KR: Jeżeli warszawski przewodnik się spodobna, jasne, zrobimy książkę o kawowej Polsce. Miejsc do pokazania jest naprawdę bardzo dużo, więc ruszamy!

fot. Alex Bielicki