Po rocznej przerwie MAD Symposium wraca do Kopenhagi z piątą edycją! Tym razem bardziej kameralną, bo przeznaczoną dla mniejszej liczby uczestników, niż poprzednio. Tym samym jeszcze więcej ludzi z wypiekami na twarzy będzie czekało w weekend na filmiki z wystąpień i śledziło Instagram. Na kopenhaskiej scenie 28 i 29 sierpnia znów staną najbardziej wpływowe osoby ze świata gastronomii: szefowie, badacze, aktywiści, producenci, pisarze, naukowcy.

Na wykładach jednak się nie skończy! W tym roku po raz pierwszy pojawią się w programie panele dyskusyjne, dzięki czemu rozmowy – zwykle prowadzone w kuluarach po występach – będą miały szansę wybrzmieć. Publiczność będzie mogła wziąć czynny udział w wydarzeniu, a to ważne choćby z tego względu, że dyskutowanym w tym roku zagadnieniem jest kuchnia jutra, „Tomorrow’s Kitchen”. Prelegenci i goście spróbują odpowiedzieć na pytania: jak chcielibyśmy, by nasze kuchnie wyglądały w przyszłości i co możemy zrobić dziś, by związane z tym marzenia stały się rzeczywistością?

Dobrze wiedzieć, że MAD stara się zmieniać, że nie osiadło i nie skostniało po tylu latach, zwłaszcza, że krytycy często zarzucali organizatorom elitarystyczne podejście.

Oczywiście można się oburzać i fukać, że to kolonie dla wybranych koleżków. Ale prawda jest taka, że MAD jest jednym z niewielu na świecie ruchów – bo chyba można go już tak nazwać – jakie zostawią w świecie gastronomicznym dziedzictwo: badania, wnioski, rozwiązania, które mogą wpłynąć na kulturę kulinarną i na sposób myślenia kucharzy oraz producentów jedzenia na ziemi.

„Ostatnie 18 miesięcy upłynęło nam na myśleniu, czym jest MAD i czym chcemy, żeby był w przyszłości. Wysłuchaliśmy wielu opinii i zastanawialiśmy się, co trzeba zmienić, by wywołał ferment i zainicjował nowe działania w branży” – napisali na stronie twórcy wydarzenia. Przez te kilkanaście miesięcy, a w zasadzie przez sześć lat, inicjatywa MAD kolosalnie się rozrosła. To już nie tylko spotkanie geeków, foodiesów i kulinarnych ekscentryków, ale kilka programów naukowych i społecznych.

Zaczęło się od wędrujących, mniejszych spotkań MAD Mondays, głównie w Kopenhadze i Nowym Jorku. W tym roku sympozjum gościło również w Sydney.

Zespół pracuje też nad MAD Kitchen, projektem kuchni, która zbliżałaby do siebie członków społeczności, byłaby częścią zamkniętego systemu, w którym nic się nie marnuje, a użytkownicy są w stanie sami wyprodukować jedzenie i mądrze je wykorzystać. Jest i zacny program edukacyjny Vild MAD (dzikie jedzenie), w którym dzieci poznają otaczające je środowisko i uczą się wykorzystywania w kuchni dzikich darów natury. Program promuje też foraging, a w przyszłości ma powstać ogólnie dostępna baza danych o jadalnych roślinach i mapa dla zbieraczy. Jest MAD Research Lab (nie mylić z Nordic Food Lab) prowadzące interdyscyplinarne badania nad jedzeniem – platforma do dialogu między szefami i naukowcami. W zeszłym roku zawiązała się inicjatywa MAD Institute at Yale University. W ramach Instytutu co roku kilkunastu szefów będzie miało szansę przejść przyspieszony program food studies w Yale. W 2017 roku na amerykańskim kampusie przez dwa tygodnie dokształcać się będzie 15-18 kucharzy.

Jest jeszcze wirtualny projekt Culture of the Kitchen – otwarta dyskusja zapoczątkowana przez tekst René Redzepiego w „Lucky Peach”, pewnego rodzaju spowiedź i apel o zmianę przyzwyczajeń i zachowań kucharzy (w skrócie chodzi o to, by się na siebie nie wydzierać i się nie poniżać). Swoją drogą, ciekawe, jak to w rzeczywistości w Nomie wychodzi? Możliwe, że dowiemy się już wkrótce, bo ta internetowa dyskusja i seria artykułów mają jednocześnie zainspirować rozmowy na MAD5.

www.madfeed.co

fot. Facebook/MADSymposium