Jest coś w hiszpańskiej sztuce oraz gastronomii, co pozwala myśleć, że ich twórcy są wyjątkowi, innowacyjni, wizjonerscy. Dzisiejszym surrealistą kuchni z powodzeniem można nazwać Ferrana Adrię. W pierwszej połowie XX wieku królował Salvador Dalí – w sztuce, nie w kuchni, choć i w tej ostatniej miewał pewne osiągnięcia. W 1973 roku Dalí wydał książkę kucharską „Les Diners de Gala” zatytułowaną na cześć swojej żony i muzy, Gali. Przez wiele lat 12-rozdziałowy album był białym krukiem. Ku radości kolekcjonerów książek kulinarnych niedawno wydawnictwo Taschen wypuściło reprint.

Książka, nawiązująca do legendarnych przyjęć urządzanych przez Salvadora i Galę, zdradza anglojęzyczne receptury na rozpustne i ekstrawaganckie dania: węgorza wschodzącego słońca, rakowe consommé czy tysiącletnie jaja; łącznie 136 przepisów.

W przeciwieństwie do metody twórczej Salvadora, przepisy nie są „paranoiczno-krytyczne”. Wszystkie nadają się do wykonania w domu, dania artysty są zupełnie jadalne – w myśl zasady Dalego, że można nie jeść w ogóle, ale nie można jeść źle. Część pochodzi od szefów słynnych restauracji odwiedzanych przez ekscentrycznego artystę (który ponoć często, zamiast płacić, rysował na rachunkach): Lasserre, La Tour d’Argent, Maxim’s czy Le Train Bleu.

Przepych, dekadencja i odrobina szaleństwa.

www.taschen.com

fot. materiały prasowe/Taschen