Kucharze z restauracji hotelowych wciąż są niedoceniani, mówi się o nich rzadko i wkłada wszystkich do jednego worka. Pokutuje bowiem opinia, że hotelowe jedzenie jest nijakie i kiepskiej jakości. Siłą rzeczy schodzi więc na drugi plan. Są jednak chlubne wyjątki, czego najlepszym przykładem są restauracje Hoteli SPA Dr Irena Eris. Może nie wszyscy znają nazwiska tamtejszych szefów kuchni, ale znakomita większość wie, że na przykład restauracja Romantyczna działająca w hotelu na Wzgórzach Dylewskich, jako pierwsza w Polsce otrzymała rekomendację Slow Foodu. To tam gotuje Łukasz Wojtas. Z kolei w restauracji Szósty Zmysł w krynickim hotelu szefuje Janusz Myjak, a w restauracji Art Déco polanickiego hotelu – Przemysław Gryz.

Jak ściągnąć uwagę na tych mniej znanych, ale utalentowanych kucharzy? Trzeba zebrać ich razem i zaprosić do wspólnego gotowania. Taki jest zamysł projektu Dr Irena Eris Tasty Stories, „historii opowiedzianych smakiem”. Pod koniec października odbyło się ostatnie spotkanie z tej serii, właśnie na Wzgórzach Dylewskich. Aby zaprezentować smaki Warmii i Mazur, na weekendową ucztę zaproszono hotelowych gości, okolicznych mieszkańców, smakoszy i media z całej Polski. Piątkowy wieczór wszyscy spędzili w Rybakówce, gdzie wspomniani kucharze przygotowywali potrawy z ryb, na grillu i ognisku. Były marynowane okonie, leszcze i płocie, wędzone jesiotry, sielawy, sieje i pstrągi, był też rybny pasztet, paprykarz, kiełbasa z pstrąga. Na miejscu można było poznać kucharzy, rzemieślników i lokalnych producentów. I tu ważna uwaga: Dr Irena Eris Tasty Stories to szlachetny projekt, który ma na celu opowiedzenie historii nie tylko szefów, ale także – a może przede wszystkim – wytwórców jedzenia, którzy współpracują z tymi kucharzami. Bo bez nich, umówmy się, kuchnia każdego z trzech panów miałaby zupełnie inny charakter.

Dlatego też sobotni poranek upłynął na spotkaniach z producentami. Do spróbowania były m.in. sery z Owczarni Lefevre i ekologiczne makarony państwa Babalskich. Jarosław Parol z Tradycyjnej Wędzarni Warmińskiej przywiózł swoje wyśmienite ryby, a Mariusz Białek z gospodarstwa Hereford Warmia uraczył wszystkich tatarem. Piwem częstował Browar Kormoran, a miodami: pszczelarze Marta i Tomasz Wysokińscy z Siedliska Pasieka. Dzień zakończył się uroczystą kolacją w Gospodzie Sielanka. Szefowie Wojtas, Myjak i Gryz przygotowali dziesięciodaniowe menu – swoisty hołd dla ludzi, którzy dostarczają im tak wyjątkowe składniki. Co ciekawe, to pierwszy raz, kiedy panowie gotowali razem. Mamy nadzieję, że to dopiero początek, i że przyszły rok przyniesie kolejne takie spotkania.

www.drirenaeristastystories.com

fot. materiały prasowe