Wydawałoby się, że organizowanie kilku wielkich wydarzen kulinarnych mniej więcej w tym samym momencie mija się z celem. Tymczasem Duńczycy udowadniają, że można, a nawet warto ściągnąć tabuny foodiesów w sierpniu i wrześniu. Najpierw trwający blisko dziesięć dni festiwal Copenhagen Cooking, pod którego parasolem jest kilka mniejszych spotkań, np. Copenhagen Beer & Whisky Festival. A na końcu MAD. Pierwsze wydarzenie przeznaczone jest głównie dla smakoszy-amatorów, ale jednocześnie z mocną reprezentacją znakomitych szefów kuchni. Drugie – dla zajawkowiczów i pasjonatów, trzecie – dla branży. Wszystko w tym samym czasie, jedno nie gryzie się z drugim.

Do stołecznych eventów dołącza Aarhus Food Festival, który rozpoczyna się w kolejnym tygodniu, trwać będzie od 2 do 4 września.

Aarhus to miasto w Jutlandii Środkowej, oddalone od Kopenhagi o 300 km. Odkąd w 2015 roku Michelin w końcu zdecydował się na wprowadzenie zbioru „Nordic Cities”, a tym samym oceny w Danii zaczęły dostawać już nie tylko kopenhaskie restauracje, Aarhus wreszcie odrobiło swoje zaległości w przewodnikowym świecie. A miało czym. Od lat chwalona przez krytyków restauracja Frederikshøj Wassima Hallala otrzymała pierwszą gwiazdkę. Hallal zresztą będzie ambasadorem w ramach Europejskiego Regionu Gastronomii, bo Aarhus i Centralna Dania (obok Rygi i Lombardii, o których pisałyśmy niedawno) jest trzecim regionem odznaczonym tym zaszczytnym tytułem na 2017 rok.

Poza Frederikshøj po gwiazdce od razu dostały też restauracje Gastromé (szefowie: Søren Jakobsen i William Jørgensen) i Substans (szef: Rene Mammen), co pokazuje jak bujnie kwitnie gastronomia w tym niewielkim mieście.

I tak Aarhus Food Festival z pozoru jest niewielkim festynem, na którym można pooglądać sobie występy szefów i popróbować dobrego jedzenia. Jeśli jednak wgryźć się mocniej w całe to wydarzenie, to uświadomimy sobie, że dziś dla Duńczyków lokalność nie jest wyświechtanym sloganem, ale nieodłączną już częścią ich życia. To tendencja panująca nie tylko w restauracjach oraz knajpach, ale i wśród zwykłych mieszkańców.

Na festiwalu wisienką na trocie jest zawsze konkurs hot dogów. Brzmi niewinnie i odpustowo, ale uwierzcie – to jedno z najciekawiej zaplanowanych eventów angażujących szefów kuchni, o czym zresztą MLASK napisze wkrótce.

www.foodfestival.dk

fot. materiały prasowe/Per Bille